Titanic

To był niesamowity statek! Wszystko, co projektant mógł sobie wymarzyć, było w tym statku. Był piękny, cudowny -TITANIC!
Nie tylko to, że był największy, był jeszcze elegancki, szybki, i absolutnie nie do zatonięcia. Czyż tego sam projektant nie gwarantował? Każde ze znanych i pewnych zabezpieczeń zostały wdrożone w konstrukcje tego statku.

Pewnego spokojnego kwietniowego poranka wypłynął na morze z Liverpoolu, Anglii.
Na tle nieba na oceanie błyszczał, był majestatyczny. Duma Brytanii wypłynęła w morze. Nowy York był jego następnym portem. Śmietanka społeczeństwa była jego pasażerami, która pławiła się w splendorze jego luksusu.

Słowem ?Elegancja? można opisać wnętrze Titanica. Urządzone z przepychem dekoracje, bogate menu i rozrywkę, wszystko to było miłym zaskoczeniem nawet dla najbardziej wygórowanych oczekiwań pasażerów.
Po przepłynięciu trzy-czwarte dziewiczej podróży- na obrzeżach Nowofundlandów- Titanic stał się katastrofalnym koszmarem. Zdradziecki ogromny lodowiec, odłączony od polarnych pól lodowych, dryfował na szlakach żeglugowych północnej części Atlantyku, tak jakby miał umówione spotkanie z niesamowitym Titanicem.

W ciągu dwóch godzin, zanim nastał poranek 15 kwietnia, 1912 roku, ten który był nie do zatonięcia, Titanic, zsunął się 6 kilometrów pod zmrożonej powierzchni, zabierając ze sobą 1500 pasażerów, większość załogi i wszystkie swoje skarby.

Teraz czas na zestawienie faktów:
1. ?Nic, nawet sam Bóg, nie jest w stanie zatopić Titanica? brzmiały dumne deklaracje projektanta. My też mamy tendencje dumnego pokładania ufności w naszych środkach. Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną? – Przyp. Sal 16:18.
2. Nawet kiedy Titanic uderzył w lodowiec, załoga i pasażerowie byli przekonani, że ?mały? lodowiec nie wiele zniszczy. My także jesteśmy zwiedzeni, gdy myślimy, że grzech jest mały i ma niewielkie konsekwencje. ?Nie błądźcie, Bóg się nie da z siebie naśmiewać; albowiem co człowiek sieje, to i żąć będzie? ? Gal 6:7, ?zapłatą za grzech jest śmierć.- Rzym 6: 23
3. Ten dramat na oceanie ilustruje niepewność życia i potrzebę bycia gotowym stanięcia przed naszym Stworzycielem i Sędzią. ?I powiem do duszy swojej: Duszo, masz wiele dóbr złożonych na wiele lat; odpocznij, jedz, pij, wesel się. Ale rzekł mu Bóg: Głupcze, tej nocy zażądają duszy twojej?- Łukasza 12:19 , 20.
4. Ta tragedia uczy nas lekcji na temat, co znaczy zareagować posłusznie. Ci ludzie, którzy byli na pokładzie skazanego Titanica i zareagowali szybko, byli uratowani. Ci, którzy nonszalancko zignorowali ostrzeżenie, zginęli. Przyjacielu, jaka byłaby twoja przyszłość gdybyś się znalazł w podobnej sytuacji?
?Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.- Jana 3:16
?Oto teraz czas łaski, Oto teraz dzień zbawienia?- 2 Kor. 6:2

?Titanic, nazwa i rzecz, pozostanie pomnikiem i ostrzeżeniem dla ludzkiej arogancji?.

Whitney Houston i Modlitwa o zmarłych

W Niedzielę, 12 Lutego 2012 , piosenkarka Whitney Houston została znaleziona martwa w jej pokoju hotelowym. Wieczorem, gdy prestiżowa impreza rozdania nagród Grammy się rozpoczęła, prowadzący LL Cool J, zaczął od modlitwy ?o naszą siostrę, Whitney Houston, która odeszła,?. Zanoszenie modlitw o zmarłych jest ciągle i ciągle promowane ludziom. Jaki jest cel tych modlitw? Wielu ludzi, którzy uczęszczają do kościoła Rzymsko Katolickiego robią tą samą rzecz, często modlą się o zmarłych. Pójście za tą nauką kościoła jest pójściem drogą zwodzicieli, którzy mówią nam: nie ma znaczenia co zrobiłeś na ziemi, bo jeżeli wystarczająco modlitw jest zanoszonych za ciebie po śmierci, wszystko będzie w porządku. Ale jest to wielka pomyłka, ponieważ Bóg w Swoim Słowie, Piśmie Świętym, ostrzega nas: ?Postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd? (Hebr. 9:27). Po śmierci nie ma możliwości wpłynięcia na zmianę sytuacji .
Każda osoba podejmuje swój wybór DZISIAJ, w tym co robi dzisiejszego dnia. Ten kto się nie nawrócił w tym życiu, dla niego jest już za późno, aby to zrobił w przyszłym. Tak wiec modlitwy zanoszone po śmierci niczego nie zmieniają- są bezużyteczne i bezcelowe.
Dlatego Pismo Święte przynagla nas do podjęcia decyzji: „Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych?. (Hebr. 4:7)
Obyś zechciał nawrócić się i przyjąć Jezusa Chrystusa jako swojego Zbawiciela dzisiaj.

PANIKA NA STADIONIE

Lima, niedziela 24.05.1964 rok. Stolica Peru przeżywa wielki dzień. Kibice sportowi krzycząc, podążają ulicami miasta. Wielu z nich jechało tu przez całą noc, a niektórzy nawet całymi dniami. Dzisiaj odbędzie się spotkanie piłkarskie rozstrzygające o tym, kto pojedzie na olimpiadę do Tokio ? drużyna Peru czy Argentyny. Wielu kibicom przyjazd do Limy sprawił zawód. Tygodniami oszczędzali pieniądze na podróż i bilet wstępu. Ale niestety, 50 tysięcy biletów już rozsprzedano. A kiedy o godzinie 15.00 rozległ się gwizdek sędziego, tysiące rozczarowanych kibiców sportu tłoczyło się poza bramami stadionu.

Na stadionie wszyscy trwali w radosnym oczekiwaniu. W jednym z sektorów słychać
niesamowity krzyk. Niewielka grupa argentyńskich ?zadymiarzy? chóralnym śpiewem dopinguje swoją drużynę. Nieprzebrane tłumy peruwiańskiej publiczności pokazują, że potrafią to robić lepiej. Argentyńska jedenastka gra płynnie i pewnie, można by powiedzieć ? prawie elegancko. Peruwiańczycy prezentują również wysoką formę i walczą z pełnym poświęceniem. Jest to szybki, fascynujący i pełen napięcia mecz. Pierwsza połowa kończy się wynikiem bezbramkowym. Teraz, po zmianie stron, podniecenie rozgorączkowanych mas rośnie jeszcze bardziej. Nieopisane szaleństwo zapanowało wśród argentyńskich widzów, gdy lider ich drużyny nieoczekiwanie zdobył bramkę dla Argentyny. Była to najlepsza nagroda za trudy, które musieli pokonać, aby tu przybyć. Jednak Peruwiańczycy nie poddają się. Walczą do upadłego. I nagle, na 10 minut przed końcem, słychać ogromny krzyk: ?gol, gol!? Wśród peruwiańskich kibiców zapanowała bezgraniczna radość.

Ale cóż to się dzieje? Między sędziami a zawodnikami powstała ostra dyskusja. Sędzia
główny, Urugwajczyk, Eduardo Pazos, nie uznał bramki! Stwierdził, że krótko przed golem był gwizdek, gdyż argentyński piłkarz był faulowany. Decyzja ta wywołała na widowni rozczarowanie, a następnie złość. Na stadionie zagotowało się jak w kotle. Na płytę boiska poleciały pierwsze butelki. Sędzia główny, bezsilny wobec narastającego niepokoju, gwizdkiem oznajmił koniec spotkania.

W następstwie tego oburzenie wzrosło jeszcze bardziej. Całe szczęście, że boisko było
odgrodzone płotem wys. 2,5 m., zakończonym drutem kolczastym, który skutecznie
powstrzymywał rozjuszonych kibiców. Na stadionie była także policja, mogąca w ostateczności zareagować. Komendant policji w Limie już wcześniej ustawił swoich ludzi dookoła płyty boiska I uzbroił ich w stalowe hełmy, pistolety naładowane gumowymi nabojami i gaz łzawiący. Fanatycy sportu na całym świecie często wpadają w szał, szybko tracąc wszelkie hamulce. Również i tutaj policja musiała wkroczyć do akcji.

Nagle dwóch śmiałków podjęło próbę przedostania się przez płot i zaatakowało sędziego.
Policja próbowała odciąć im drogę i zabrać ich stamtąd. Użyto gumowych naboi i usunięto
chuliganów z boiska. Lecz już następna grupa nastolatków zaczęła szturmować płot. Policjanci próbowali powstrzymać kolejny atak, ale stawało się to coraz trudniejsze. W mgnieniu oka wzburzeni kibice zaczęli niszczyć ogrodzenie i oderwanymi kawałkami żelaza rzucać na boisko. Na szczęście sędzia i zawodnicy znajdowali się już w bezpiecznym miejscu, ale gniew wzmagał się coraz bardziej. Jedni niszczyli ławki na trybunach, inni zaczęli rozwalać murowane elementy i rzucać kawałkami cegieł w policję. Aby uniknąć rozlewu krwi, należało nie dopuścić do dalszej walki z rozwścieczonymi fanatykami sportu. Policja postanowiła użyć gazu łzawiącego. Tysiące ludzi zaczęło się dusić, kaszleć i trzeć oczy. Zaatakowani gazem kibice nic nie widzieli. Niezliczona masa ludzi trzymała się jednak razem.

Wtem przeleciała przez tłum, jak iskra, jedna myśl. Nagle wszyscy podjęli wspólną decyzję ?
wyjść stąd, uciekać. Natychmiast tłumy zaczęły przeć ku wyjściu, w dół, do tunelu czterometrowej szerokości, który mieścił się pod trybunami. Każdy chciał ratować swoje życie, swobodnie odetchnąć i wyjść ?na wolność?. W powstałym tłoku wielu powalono i stratowano na śmierć.

Największy dramat miał jednak dopiero nastąpić. Ciężkie żelazne wrota, które znajdowały się
na końcu tunelu były zamknięte. Strażnicy krótko przed zakończeniem meczu opuścili swoje
stanowiska, gdyż chcieli zobaczyć ostatnie minuty spotkania i później już nie mogli przedostać się z powrotem. Fala za falą na wpół obłąkanych ludzi nacierała na zamkniętą bramę. Krzyki zwątpienia i rozpaczy pozostały bez odzewu. Wielu zaduszono, zmiażdżono albo stratowano. W tej wielkiej katastrofie, którą odnotowano w historii sportu, zginęło 300 osób, a liczba rannych była ogromna. Zamknięte drzwi zablokowały tym ludziom drogę do życia, drogę do wolności.

Również w Słowie Bożym jest mowa o zamkniętych drzwiach. Czytamy w nim o pewnym mężu imieniem Noe, który ostrzegał ludzi przed nadchodzącym sądem Bożym i nawoływał do pokuty. W odpowiedzi spotkały go śmiech i szyderstwa, uznano go za obłąkanego. Któż bowiem na suchym lądzie buduje statek przez dziesiątki lat? Później jednak zapowiedziana kara nadeszła, dotykając pewnych siebie ludzi. ?Wytrysnęły źródła wielkiej otchłani i otworzyły się upusty nieba. I padał deszcz na ziemię przez czterdzieści dni i nocy?. ?I zamknął Pan za nim drzwi? (1 Moj. 7,16). Noe wraz z rodziną byli uratowani i bezpiecznie schronieni, natomiast wszyscy inni zginęli. Początkowo głos nawołujący do pokuty i wskazujący ratunek był skierowany do wszystkich. Później jednak, przed tłumami zobojętniałych i ociągających się naśmiewców, zamknięto jedyne drzwi wiodące do ocalenia. Czas łaski skończył się bezpowrotnie. Sam Pan nawoływał przez Noego do pokuty i nawrócenia. Ale teraz nastał czas sądu. Ten, który wcześniej wyciągał zbawczą dłoń, stał się dla tych, którzy go nie słuchali, Sędzią.

Historia o zamkniętych drzwiach tchnie świętą powagą. Także i teraz nikt z ludzi nie wie, kiedy drzwi łaski zostaną na zawsze zamknięte. Pan Jezus jeszcze woła: ?Ja jestem drzwiami? (Jana 10,9). On jedynie jest drogą, która prowadzi do wiecznego życia. Tylko przez niego można przyjść do Ojca. Dlatego ostrzega dzisiaj wszystkich, którzy chcą go odrzucić. Może stać się tak, jak z niemądrymi pannami, które przyszły za późno i, podobnie jak w wyżej opisanym zdarzeniu ? ?zamknięto drzwi? (Mat. 25,10). Pomimo pukania i wołania: ?Panie, Panie, otwórz nam!? ? nie uzyskały pomocy. Było bezpowrotnie za późno. Drzwi zostały na zawsze zamknięte. Usłyszały słowa Pana: ?Zaprawdę powiadam wam, nie znam was!?. Dlatego wejdź przez te drzwi, dopóki są jeszcze otwarte!