Znam uczynki twoje: masz imię, że żyjesz, a jesteś umarły.

Powyższe słowa miał apostoł Jan skierować do zboru w Sardes. Obrazują one jednak jednocześnie stan chrześcijaństwa w naszych czasach.
Usprawiedliwienie z wiary głoszono w okresie reformacji. Wielu ludzi przyznawało się wtedy do tej fundamentalnej prawdy Słowa Bożego, i to szczerze, z wewnętrznego przekonania, niektórzy jednak przejawiali w tym nurcie tylko zewnętrzną pobożność. Przyzwyczajali się do religijnych ceremonii, których Pismo Święte nie zna. Chodzenie na nabożeństwa oraz uczestnictwo w wieczerzy wystarczyły, jak powierzchownie sądzili, aby być chrześcijaninem. Lecz przed Panem, którego oczy są jak płomień ognia (rozdz. 1,14) postępowanie takie nie jest żadną oznaką życia, lecz martwoty i śmierci. Jego upomnienia nie dotyczą tylk o ogółu chrześcijan, ale każdego osobiście. Dlatego nie zadowalaj się wyznaniem, że jesteś chrześcijaninem, bo to wobec sprawiedliwego Boga jest niezwykle niebezpieczne.
Aby być prawdziwym chrześcijaninem, musisz najpierw uregulować sprawę swoich grzechów. Nie dzieje się to jednak poprzez religijne zwyczaje i ceremonie. Aby zmazać twoje grzechy, Pan Jezus dobrowolnie przyjął twój wyrok śmierci na siebie. Dlatego to właśnie ciebie się wzywa, jak to czynili apostołowie, do „upamiętania się przed Bogiem i do wiary w Pana naszego, Jezusa Chrystusa“.
Do pobożnego Nikodema pan Jezus powiedział: „MUSICIE się na nowo narodzić“ (Ew. Jana 3,7). Nie wystarczy więc powiedzieć, że wszyscy ludzie są grzesznikami. Każdy musi się ugiąć przed sprawiedliwym wyrokiem Boga i uznać swoją osobistą winę. Jedynie wiarą możesz przyjąć zbawienie w Chrystusa i ze śmierci duchowej przejść DO WIECZNEGO ŻYCIA!

(C) Copyright „Dobry Zasiew“ 2013

Dodaj komentarz