W sercu moim przechowuję słowo twoje, abym nie zgrzeszył przeciwko tobie. Psalm 119,11

Na podstawie trzech pytań przyjrzyjmy się bliżej zacytowanemu wersetowi ze Słowa Bożego i spróbujmy przenieść ich głęboki sens na osobiste życie każdego z nas:

1) Co mam zachować?

„Słowo twoje“ – mówi powyższy werset. Dzień w dzień, jesteśmy wręcz zasypywani potokiem informacji. Na większość z nich jedynie przelotnie rzucamy okiem. Jednakże Biblia jest zbyt ważna, abyśmy czytali ją tylko powierzchownie. Ona jest wiecznym, nieprzemijającym Słowem Bożym, które możemy przyswajać sobie przez intensywne czytanie, czego wynikiem powinno być właśnie zachowywanie tego Słowa.

2) Gdzie mam je przechować lub zachować?

„W sercu moim“, mówi dalej przytoczony powyżej werset. Słowo Boże ma swoje miejsce nie tylko w głowie, lecz również w naszych sercach – miejscu, z którego wypływają uczucia. Serce jest również miejscem podejmowania decyzji. To właśnie w nim mamy przechowywać Słowo Boże. Widzimy zatem, że ten największy skarb, którym jest Słowo Boże, nie może być przechowywany w sejfie bezpiecznych, niezawodnych banków, w których szybko mogłoby ulec zapomnieniu. Nie, ono powinno wypełniać nasze serca, aby mogło wywierać bezpośredni wpływ na nasze życie.
3) Dlaczego mam je zachować?

To trzecie pytanie, na które Biblia daje nam jasną odpowiedź: „Abym nie zgrzeszył przeciwko tobie“. Słowo Boże zachowujemy w naszych sercach nie po to, aby innym prawić kazania lub też mądrymi argumentami przekonywać sceptyków. Nie, w pierwszym rzędzie chodzi tu o nas samych. Czy staramy się jeszcze o to, aby nie zniesławiać Boga w naszym życiu przez grzech? Jeśli tak, to możemy być pewni, że Słowo Boże jest najlepszym środkiem zapobiegawczym, by tak się nie stało. Gdy zachowamy je w naszych sercach, stanie się ono dla nas wspaniałą pomocą w prowadzeniu bogobojnego życia, na które Bóg może patrzeć z zadowoleniem.

(C) Copyright ?Dobry Zasiew? 2013

Dodaj komentarz