Co uczy nas śmierć Papieża?

21 kwietnia 2025 roku Jorge Mario Bergoglio

-znany światu jako papież Franciszek, wykonał swój ostatni oddech. I w tym momencie człowiek, który twierdził, że jest „Wikariuszem Chrystusa”, stanął przed prawdziwym Chrystusem, nie ubrany na biało, ale pozbawiony tytułu, mitry i ludzkiego honoru.

Śmierć nie ma względu na papieży. Rozdziera wszystkie eklezjastyczne szaty i pozostawia tylko to, co wieczne. A dla człowieka, który reprezentował jeden z najpotężniejszych systemów religijnych na ziemi – system, który ośmiela się nazywać Kościołem – jego śmierć nie jest jedynie ziemskim wydarzeniem. To kosmiczne przypomnienie: Bóg się nie daje z siebie naśmiewać (List do Galacjan 6:7).

Rzym go kanonizuje. Świat zapamięta jego dyplomację, jego międzywyznaniową działalność, jego reformy społeczne. Przyjmował bałwochwalców i ateistów, błogosławił to, co Bóg przeklął i wywyższał ludzkie tradycje ponad Słowo Boże. Ale niebo nie waży ludzi według sentymentów. Waży ich według prawdy. A ewangelia głoszona przez Rzym jest inną ewangelią (Galacjan 1:6-9) – ewangelią Chrystusa i uczynków, w której sakramenty zastępują odrodzenie, tradycja przesłania Pismo Święte, a papież ośmiela się zasiadać w miejscu zarezerwowanym tylko dla Chrystusa.

Niech to będzie wiadome: Nie ma takiego urzędu jak „Wikariusz Chrystusa”. Tytuł ten należy wyłącznie do Ducha Świętego (J 14:26). Papież nie jest następcą Piotra, ale teologicznym potomkiem faryzeuszy – tych, którzy zasiadają na miejscu Mojżesza, nakładając na innych ciężkie brzemiona, podczas gdy sami odmawiają ich noszenia (Mt 23:4).

Nie cieszymy się ze śmierci. Ale drżymy, gdy człowiek, który stał na czele systemu potępiającego miliony, staje teraz przed Bogiem, który sądzi bez stronniczości. Nie uratuje go żaden papieski pierścień. Żaden odpust go nie wybawi.

Niech Kościół rzymski go opłakuje. Niech świat go wychwala. Ale niech widzą ci, którzy mają oczy: Kolejny człowiek, który zajął miejsce Chrystusa, wpadł w ręce Boga Żywego (List do Hebrajczyków 10:31).

Niech to będzie jasny sygnał: Papieże umierają. Ale Słowo Pana trwa na wieki. 

Niech to będzie moment, w którym przypomnimy sobie o głoszeniu prawdziwej ewangelii – zbawienia wyłącznie z łaski, wyłącznie przez wiarę, wyłącznie w Chrystusie – nie przez mszę, nie przez Maryję, nie przez odpusty czy kapłańskie rozgrzeszenie, ale przez skończone dzieło Jezusa Chrystusa, jedynego Pośrednika między Bogiem a człowiekiem. 

Uciekaj z Rzymu. Uciekaj od każdej ewangelii, która dodaje do krzyża. Biegnij do Chrystusa – jedynej Głowy Kościoła, jedynego Kapłana, jedynego Odkupiciela.

Płaczmy nie nad człowiekiem, ale nad milionami ludzi wciąż uwięzionych w systemie, który nie może zbawić. 

Papież Franciszek nie żyje. 

Ale Chrystus żyje.

Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha.

J. Knight

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.